Najbardziej znane było użycie czosnku. Gospodarze nacierali nim drzwi i okna, a także czoła i dłonie dzieci, by żaden duch nie wszedł do domu. Czosnek wkładano nawet w usta zmarłego – żeby nie powstał z grobu jako strigoi. To dlatego do dziś w Transylwanii czosnek nie jest tylko przyprawą – to amulet.”
„Jeśli spojrzycie na ręce rumuńskich dzieci na wsiach, często zobaczycie czerwoną nitkę na nadgarstku. To nie jest ozdoba. To ochrona przed deochi – złym okiem, urokami rzucanymi przez zazdrosnych ludzi. Ta sama nitka wiązana była na rogach krów, by czarownice nie odebrały im mleka.”
„Ogień i woda były bramą do bezpieczeństwa. Podczas letniego przesilenia – Sânziene – ludzie skakali przez ogniska, wierząc, że płomienie spalą choroby i duchy. Z kolei święcona woda kropiła domy i pola – a niekiedy wlewano ją pod łóżka dzieci, by złe sny nie mogły się zbliżyć.”
„Jeśli jednak podejrzewano, że ktoś już powrócił jako strigoi…Cała wieś gromadziła się w nocy, rozkopywano grób i przebijano ciało kołkiem z osiki. Czasem obcinano głowę i palono ją osobno – żeby dusza nie miała już dokąd wrócić. Brutalne, ale dla ludzi była to jedyna droga do spokoju.”
„W noc Sânziene dziewczęta plotły wianki z żółtych kwiatów. Rzucały je na dachy – jeśli wianek się zatrzymał, oznaczał szybkie wesele. Ale ta sama noc była czasem, gdy strigoi wychodzili z grobów. Dlatego bukiety z ziół wkładano w okna i drzwi, a próg posypywano solą, by żaden duch nie przekroczył granicy.”
🌙 Sânziene – rumuńska noc przesilenia letniego
👻 Vâlve – tajemnicze duchy z rumuńskich legend