© 2025 AnkaSzamanka

buycoffee.png

To miejsce jest szczególnie przygnębiające. Budynek sierocińca przez dekady przyjmował dzieci bezdomne, porzucone. W czasie wojny i później w latach powojennych brakowało wszystkiego – lekarstw, jedzenia, wody. Ponad dwieście dzieci zmarło tam z głodu i chorób. Miejscowi mówią, że nocą słychać płacz i szepty: „Vrem apă… daj nam wody…”. Niektórzy strażnicy widzieli podobno maleńkie dłonie na szybach okien, jakby ktoś prosił o ratunek. Budynek dziś stoi pusty, ale nikt nie chce go zburzyć – podobno duchy dzieci nie pozwalają.

👶 Sierociniec na Rue Française – 203 dziecięce głosy

Ulica Rue Française w centrum Bukaresztu wygląda dziś spokojnie, ale dawniej stał tu budynek, który budził grozę. Był to sierociniec, przytułek dla dzieci bezdomnych, sierot wojennych i porzuconych maluchów.

Zamiast opieki, panowały tam głód, zimno i choroby. W ciągu kilku lat zmarło tam ponad 200 dzieci. Oficjalnie mówi się o niedożywieniu i chorobach zakaźnych. Ale mieszkańcy twierdzą, że dzieci umierały także z powodu zaniedbań i okrucieństwa opiekunów.

🕯️ Dziecięce duchy

Od tamtej pory budynek był miejscem, którego ludzie unikali. W nocy słyszano tam szepty i cichy płacz. Najczęściej powtarzane słowa to: „Vrem apă… vrem apă” – po rumuńsku: „Chcemy wody”.

Niektórzy przechodnie twierdzili, że widzieli drobne dłonie uderzające w szyby okien. Inni mówili o postaciach dzieci, które biegają korytarzem, a potem nagle znikają.

Przewodnicy opowiadają, że w czasie jednej z wycieczek nagle wszystkie telefony turystów rozładowały się naraz, a z pustego piętra dobiegło brzęczenie jakiejś melodii – jakby ktoś nucił dziecięcą kołysankę.


🌑 Atmosfera

Wyobraź sobie ciemny korytarz – obdrapane ściany, stary zapach wilgoci. Z daleka słyszysz szuranie małych kroków. Nagle ktoś szepcze tuż obok: „Mamă…” – „mamo”.

Odwracasz się – nikogo nie ma.

🏥 Szpital Pantelimon – współczesny horror

Teraz przechodzimy do miejsca, które nie jest starą ruiną ani legendą z dawnych wieków. To wydarzyło się całkiem niedawno – i wstrząsnęło Rumunią.

Szpital Świętego Pantelimon w Bukareszcie, duża placówka medyczna, od lat budził kontrowersje. Ale w 2024 roku wyszło na jaw coś, co przypominało koszmar ze szpitala grozy.

⚰️ Niewyjaśnione zgony

Na oddziale intensywnej terapii nagle zaczęli umierać pacjenci. Z pozoru – przypadek: ciężkie choroby, wiek. Ale lekarze zauważyli dziwny schemat.

Śledztwo ujawniło, że dwie lekarki celowo manipulowały dawkami leków. Pacjentom podawano mniejsze ilości środków ratujących życie, a w kilku przypadkach w ogóle ich nie podano.

Jeden z pacjentów – 54-letni mężczyzna – konał przytomny, nie mogąc złapać oddechu. Świadkowie mówili, że jego oczy błagały o pomoc, a on dusił się powoli, jakby ktoś z premedytacją przedłużał jego cierpienie.