Park założono w XIX wieku, nazwany od polityka Nicolae Bălcescu. To zielona, rozległa przestrzeń z alejkami, starymi lipami i monumentalnym Letnim Teatrem z lat 50.
W dzień jest tu spokojnie, ale gdy zapada zmrok, w ruinach teatru słychać coś, co od lat budzi niepokój mieszkańców.
Legenda mówi, że sam Nicolae Bălcescu – bohater narodowy, myśliciel i rewolucjonista – nawiedza ten park. W nocy niektórzy przechodnie słyszeli jego suchy, ciężki kaszel, jakby ktoś stał za plecami. Gdy odwracali się – nikogo nie było.
Studenci i młodzi artyści, którzy spotykali się w ruinach teatru, przysięgali, że widzieli ciemną postać w płaszczu przechodzącą między drzewami.
Teatr w parku powstał w 1953 roku – ogromna scena na świeżym powietrzu, miejsce koncertów i przedstawień. Dziś stoi częściowo opuszczony.
Nocą przewodnicy opowiadają, że w pustej sali słychać oklaski albo cichy śmiech. Czasem zza kulis rozlega się szelest, jakby ktoś przesuwał dekoracje.
Podobno podczas jednego z nocnych patroli strażnicy usłyszeli fortepian grający sam – kilka taktów melodii, a potem cisza. Na scenie nikogo nie było.
Wyobraź sobie: wchodzimy w głąb parku, drzewa szumią ciężko, światła latarni są tu rzadkie. Dochodzimy do ruin teatru. Betonowe ściany zarosły mchem, deski sceny skrzypią.
Nagle – kaszel. Głęboki, męczący. Rozlega się echem i milknie. Zerkasz przez ramię – nikogo nie ma.