To najbardziej elegancka ulica Bukaresztu: pałace, hotele, luksusowe sklepy. W dzień pełna ludzi i światła. Ale nocą pojawia się coś, co nie pasuje do współczesności.
Ludzie opowiadali, że słyszeli stukot końskich kopyt na bruku, choć nie było żadnych powozów. Niektórzy widzieli nawet czarne karety ciągnięte przez konie bez oczu, w których siedzieli panowie w cylindrach i damy w strojach z XIX wieku.
Gdy ktoś próbował się zbliżyć – powozy znikały, a na ziemi zostawał zapach dymu i spalenizny.
Przewodnicy mówią, że to duchy dawnych elit, które wciąż jeżdżą swoją ukochaną ulicą, nie wiedząc, że świat się zmienił.